Ikoną Evernote jest słoń. A to dlatego, że słonie mają doskonałą pamięć. I to jest ten rodzaj doskonałości, który jest dokładnie przebadany i udowodniony – o czym możesz poczytać np. na łamach Scientific American – a nie tak jak u nas, gdzie notorycznie powtarzamy „sowa – mądra głowa”. Bo akurat sowa, to jeden z najmniej inteligetnych ptaków.

Niemniej jednak ikona Evernote ma nas przybliżyć do posiadania pamięci godnej swojego pierwowzoru.

„Czy pamiętasz nasze pierwsze, romantyczne SMSy?”

Z notatkami jest trochę jak starymi SMSami. Pierwszymi wiadomościami z początków rodzącego się romansu, o których niemal kompletnie się nie pamięta, a które odtworzone nagle przywracają wszystkie towarzyszące nam podówczas myśli i emocje. Dlatego te SMSy mamy zanotowane w pamięci telefonu. To jest niezbity dowód na to, że warto robić notatki. 

Pamięć jest ulotna. Dlatego jest pewien lifehack, który pozwala na świetne uporządkowanie myśli:

Po każdym spotkaniu poświęć 30 sekund – na zapisanie kluczowych tematów, pomysłów i idei, które wykluły się w trakcie rozmowy.

W korporacyjnym życiu służą do tego meeting minutes, które rozsyłają pomiędzy sobą uczestnicy. W życiu freelancera i przedsiębiorcy, jeśli nie ma takiej potrzeby, te minutki pojawiają się rzadziej, ponieważ częściej chcemy poświęcić 100% naszej uwagi rozmówcy, a nie konsturowaniu wystandaryzowanego maila.

Kiedy jednak spotkanie się zakończy, kiedy myśli jeszcze krążą w głowie to najlepszy moment by je uchwycić. Za 30 minut nie będziesz pamiętać o tym doskonałym pomyśle, który wpadł Ci do głowy kiedy rozmawialiście o czymś zupełnie innym. A te pomysły mogą czasem być na wagę złota.

Aby nie przetwarzać treści, które są już opublikowane i powszechnie znane, po prostu przytoczę kluczowy fragment podsumowania efektów takiego podejścia. Tomasz Dworakowski opublikował nawet jego tłumaczenie na Medium.

  1. Nie chodzi tu o robienie notatek. Nie myśl, że tylko dlatego, że zapisałeś wszystko w czasie spotkania, jesteś zwolniony z 30-sekundowego podsumowania. Choć krótkie, to ćwiczenie jest zupełnie inne niż robienie notatek. Jest to akt interpretacji, ustalania priorytetów i podejmowania decyzji.
  2. Chodzi tu o ciężką pracę. Decydowanie, co jest najważniejsze, jest wyczerpującym zajęciem. To niesamowite, jak łatwo powiedzieć sobie, że zapamiętaliśmy wszystkie istotne sprawy, żeby tylko uniknąć tego krótkiego, umysłowego sprintu — takich stu metrów dla mózgu.
  3. Diabeł tkwi w szczegółach. Właśnie dlatego, że tak często pozornie zapamiętujemy wszystko, unikamy ciężkiej pracy, jaką jest wybranie kilku rzeczy, które naprawdę się liczą. Doskonałość często jest sztuką eliminacji. 30-sekundowe podsumowanie nie pozwala ci zasłaniać się ilością materiału jako wymówką.
  4. Musisz działać szybko. Jeśli poczekasz kilka godzin, możesz pamiętać wydarzenia, ale zostaniesz wybity z rytmu, a to właśnie od niego zależy decyzja, co jest najważniejsze. Może chodzi oczyjś ton, sposób w jaki pozornie prosta sugestia daje początek wielu pytaniom, lub cień myśli, jaką poddał ci jakiś komentarz.
  5. Uczysz się lepiej słuchać i zadawać lepsze pytania. Kiedy już wdrożysz się w ten nawyk, zmieni to sposób w jaki zwracasz uwagę na różne sprawy, czy to w czasie wykładu, czy rozmowy. Jest to jak wychwytywanie prostej melodii spośród kakofonii dźwięków. Kiedy słuchasz, jesteś bardziej skoncentrowany i zadajesz lepsze pytania, które prowokują kontrowersyjne odpowiedzi. Tym sposobem twój 30-sekundowy nawyk staje się praktyczną częścią twojego życia.
  6. Możesz lepiej pomagać innym. Duża część tego, co czyni to trzydzieści sekund tak użytecznymi jest obserwowanie, co jest ważne dla innych ludzi. Nawet jeśli twoim celem jest rozwijanie umiejętności prowadzenia dyskusji, uczysz się także zrozumieć potrzeby innych, a co za tym idzie, rozwiązywać ich problemy. Nie dziwi mnie to; przez kilka miesięcy przeprowadzałam wywiady z niezwykle towarzyskimi ludźmi i uderzyło mnie to, jak wielu z nich ma swoją nieświadomą wersję takiego 30-sekundowego podsumowania skoncentrowaną na pytaniu: “jak najlepiej mogę pomóc?”.
  7. Z czasem jest łatwiej i efekty są coraz bardziej widoczne. Za każdym razem gdy praktykujesz ten nawyk jest trochę łatwiej, staje się on trochę bardziej pomocny i przynosi trochę więcej radości.


Źródło oryginału: Medium/Robyn Scott
Źródło tłumaczenia: Medium/T. Dworakowski

Nie wiem jak wyglądają Twoje spotkania i z iloma ludźmi spotykasz się w ciągu dnia. Ale niezależnie od wszystkich zmiennych, gorąco polecam Ci spróbowania i przetestowania takiego podejscia. Mnie najlepiej sprawdza się do tego właśnie Evernote, bo mam na pulpicie telefonu widget, który jednym dotknięciem uruchamia Szybką notatkę. Ta z kolei nie uruchamia całej aplikacji, a tylko udostępnia miejsce na wpisanie tekstu, który automatycznie synchronizuje się z Twoim głównym Notatnikiem kiedy tylko zamkniesz Szybką notatkę.

Dzięki temu widgetowi, poświęcam temu zadaniu realne 30 sekund, bo otwarcie i zamknięcie aplikacji trwa mniej niż 1 sekundę. Pozostałe 29 sekund spędzam na ekstrakcji kluczowych punktów spotkania, których – niczym słoń z pierwszego akapitu – nigdy nie zapomnę, choć nie będę musiał o nich pamiętać. One będą tam gdzie być powinny – w moim Notatniku, czekając na odpowiedni moment, by zostać przeniesionymi z Notatki na listę rzeczy do zrobienia.