Autorem postu o tym co robić gdy „zabraknie chęci” jest Orest z orest.tabaka.eu. Orest pisze o sobie „jestem zwykłym 23-letnim chłopakiem pasjonującym się tym wszystkim”.  Zapraszam do lektury.


Bywa czasem tak, że coś bardzo byśmy chcieli, ale nie na tyle, aby się za to zabrać.

  • Pobiegałbym, ale nie chce mi się wstać od komputera.
  • Poprowadziłbym tę prezentację na studiach, ale nie chce mi się jej przygotowywać.
  • Wysłałbym CV do „tej” firmy, by w końcu zmienić pracę, ale…

Znamy to, nie? 🙂

Jesteśmy wtedy w sytuacji, w której chcemy na tyle, że zaprząta to naszą głowę, ale nie na tyle, aby podjąć odpowiednie działania. Takie dręczące uczucie im dłużej pielęgnowane tym większą frustrację powoduje. A że człowiek szybko się dostosowuje, to okazuje się, że taki stan „niewystarczającej chęci” stanie się dla nas naturalny i będziemy torpedować każdy, nawet genialny pomysł. Znamy takich ludzi, co to zrobiliby nie wiadomo co, ale jakoś im się nie chce 🙂 A czasem jak już uda się im zabrać, to robią to jak na odczepnego.

Jakieś 10 lat temu oglądałem nasz narodowy wyścig kolarski Tour de Pologne. Podczas jednego z górskich etapów Cezary Zamana niesamowicie doginał na podjazdach. Tego dnia chciałem pojeździć, ale za mało, aby wyjść. Samo oglądanie dało mi takiego kopa, że tuż po relacji w TV, będąc brzdącem na składaku wybrałem się na działkę… na starcie wyprzedziłem 20-paro letnich chłopaków na góralach, którzy widząc wyprzedzającego ich dzieciaka próbowali mnie dogonić… nie dali rady przez całą moją 3-kilometrową trasę 🙂

3 lata temu po obejrzeniu jednego z niesamowicie ciężkich etapów górskich Giro d’Italia („drugi z największych kolarskich wyścigów świata” – Wikipedia) byłem na treningu z grupą znajomych. Jeden z kolegów od zawsze był zdecydowanie lepszy ode mnie. Tego dnia, mając w głowie obraz kolarzy zaciskających zęby, napinających mięśnie i doginających po niesamowicie stromych serpentynach, na jednym z ciężkich podjazdów trzymałem się koła mojego kolegi i bach! w ostatnim momencie zaatakowałem zdobywając „naszą wirtualną premię górską”. Kolega się dziwił i ja się dziwiłem, jak to było możliwe 🙂

Oglądanie osób, które robią coś naprawdę na wysokim poziomie, a co my byśmy chcieli zrobić da nam niezłego kopa. Chcesz coś zrobić, ale nie na tyle, żeby się za to zabrać? Popatrz jak inni robią to w iście mistrzowskim stylu. „Natychaj” się tym, poczuj jak to robią, jak dobrzy w tym są. Zainstaluj sobie ten obraz w głowie. Nie tylko najpewniej zechcesz się za to zabrać, ale zrobisz to lepiej niż myślałeś, że jesteś w stanie.

Potrzebujesz zrobić prezentację na studia, w pracy, na konferencję, ale się Tobie nie chce? Obejrzyj sobie Steve’a Jobsa prezentującego iPhona, Tonego Robbinsa mówiącego o działaniu, Kenego Robinsona mówiącego o kreatywności czy inne prezentacje. Potrzebujesz wygłosić przemówienie? Obejrzyj Oprah Winfrey na Uniwersytecie Stanford.

Chcesz wyjść pobiegać, ale nie na tyle aby się zebrać? Obejrzyj ten filmik i wgraj sobie na odtwarzacz piosenkę z tej reklamy (tytuł jest w komentarzach pod filmikiem). A może przygotowującego się Rocky’ego Balboę? 😉

Jestem pewien, że wiesz co potrzebujesz obejrzeć. Poszukaj nagrań, filmików, muzyki, zdjęć osób, które robią to coś na naprawdę mistrzowskim poziomie i poczuj się w ich skórze. Z tego też powodu warto czytać książki o samorozwoju… nie tylko ze względu na wiedzę, ale na tego zachęcającego kopa 🙂

Do dzieła!