Bardzo późno dzisiaj wróciłem ze szkolenia. Wycieńczony mega intentsywną pracą (przykład), chciałem jeszcze tylko zerknąć co słychać na twitterze i facebooku i… zmęczenie totalnie mi przeszło.

Nie chcę opisywać swoich poglądów po raz kolejny. Wiecie, że mam bardzo dużo szacunku dla innych ludzi, nawet jeśli ich poglądy są dla mnie niezrozumiałe. W wielu politykach ze skrajnie różnych partii mam bardzo dobrych znajomych. Umiemy się, jak to ostatnio ujęła Kaja – pięknie niezgadzać.

Mam jednak na Facebooku grupę oszołomów, notorycznie uprawiających świętą wojnę. I tak: uchodźcy to terroryści, którzy chcą nas pozabijać. Małżeństwa i związki nieheteronormatywne  – sodoma i gomora, która zarazi nasze dzieci pedalstwem. In-vitro – najcięższy grzech ever.

Jako, że historia zatacza koło, to ostatnio do łask wrócił ten ostatni temat. A to dlatego, że – jak podaje prasa (Gazeta Prawna, Gazeta Wyborcza) – od listopada 2015 w akcie urodzenia dziecka będzie znajdować się informacja o metodzie poczęcia.

Podlinkowałem w/w artykuł na swoim prywatnym profilu facebookowym, opatrując komentarzem, że kolejny krok w tej paranoi to informacja o pozycji w jakiej poczęte zostało dziecko i… zaczęło się. Istny shitstorm. Ślimaki zaczęły wyłazić ze swoich jam.

3 poszło do odstrzału

I to m.in. im dedykuję ten wpis.

Ponieważ na-pisałem się już na facebooku, próbując za wszelką cenę dostrzec choć krztę logiki w wypowiedziach moich fejs-przyjaciół (niestety, nie udało się, a tak bardzo się starałem), postanowiłem wylać z siebie gorycz w wersji audio.

„Nie wiem, nie znam się, zarobiony jestem” Odc. #-1

Tagi: #EwangeliaŚwMateusza, #Facebook, #Ślimaki, #Oszołomy, #WartoCzytaćBiblię i #InVitro (obviously)

Reasumując, nie wiem która strona jest tutaj bardziej „zakuta”, ale nie bardzo mam już energię na walkę z wiartakami. Wolę zrobić coś produktywnego.
P.S.
Zupełnie abstrahując od merytoryki – da się mnie słuchać w takiej formie? Czy lepiej tego więcej nie próbować? 🙂