Pisałem jakiś czas temu na Facebooku o zakładaniu filtrów i budowaniu pozytywnego getta informacyjnego.

Moim wyzwaniem na styczeń 2017 jest mikroprojekt, który nazwałem roboczo NOPE – NO Politics Exploit. Założenia są super proste – zrobić wszystko co w mojej mocy, aby nie docierały do mnie żadne wieści ze sceny politycznej. Niezależnie od tego czy chodzi o polski rząd, europejskie ustawodawstwo czy amerykański kongres.

Nie ukrywam, że Jakub, Mirek i Tomek przyłożyli się trochę do podjęcia tego wyzwania. Przyłożyli się, bo banują na fejsie wszystkich jak leci – jeśli tylko zobaczą wpis okołopolityczny. (Z tego miejsca dziękuję Wam Panowie za wywarcie wpływu na poprawienie jakości mojego życia.) A przy okazji mam nadzieję, że dzięki podjęciu tego wyzwania omnie mnie czyściec, w którym lądują zbanowane z tego powodu kontakty.

Mam kilku takich znajomych, którzy uruchamiają się tylko i wyłącznie w momencie, kiedy temat jest okołopolityczny. Tzn, nie musi być okołopolityczny sensu stricto.  Wystarczy, że są w stanie kreatywnie połączyć punkty A i B i już wychodzi im wjazd na partię rządzącą, UE albo cokolwiek innego, co tam aktualnie mają na tapecie. To trochę jak z wyznawcami teorii spiskowych, którzy przedmiot spisku widzą absoutnie wszędzie.

Rano, wieczór, we dnie, w nocy…

Na szczęście wyrastamy już z czasów, kiedy głównym nośnikiem wieści ze świata była telewizja czy radio. W takich warunkach jedynym sposobem na filtrowanie wiadomości byłaby błyskawiczna zmiana kanału, kiedy pojawiałyby się wiadomości. Czyli działanie reaktywne, zamiast proaktywnego.

Jest lepiej. Konsumujemy wiadomości z Internetu, wybierając do tego nasze ulubione portale. Facebook jak zwykle idzie na pierwszy ogień, więc pokażę Wam z jakiego (prostego) narzędzia korzystam, aby stworzyć swój osobisty firewall przed niechcianymi treściami.

…bądź mi zawsze ku pomocy

Wtyczka do Google Chrome – mojej jedynej słusznej przeglądarki – o nazwie Social Fixer. Wtyczka jest bezpłatna, opiera się wyłącznie o dotacje użytkowników, nie ma płatnej „bogatszej” wersji. Na łamach Ars Technica pojawił się kilka lat temu wywiad z Mattem Krusem, autorem projektu, któremu przyświecała idea uczynienia Facebooka „lepszym miejscem”.

Lista funkcji jakie posiada Social Fixer jest długa – od zmiany kolorystyki i czcionek, przez ukrywanie nieinteresujących nas części interfesju, po usuwanie reklam i postów sponsorowanych czy pomijanie „odgrzewanych kotletów”, czyli przypominanie treści, które publikowaliśmy rok, dwa czy pięć lat temu.

socialfixer1

Mnie jednak najbardziej interesuje zakładka filtrowania treści. Utworzyłem sobie listę tematów, które w oczywisty sposób wywołają shitstorm albo do których jak muchy zlecą się fanatycy (tak zwolennicy jak przeciwnicy) danej opcji politycznej.

Nie będę tutaj listował wszystkich swoich tematów, bo po pierwsze to jest bardzo indywidualna sprawa, a po drugie nie chciałbym, aby wyszukiwarki i Czytelnicy kojarzyli mnie z jakimś konkretnym terminem. Część możecie zobaczyć na poniższym screenie – to da Wam ogólny obraz tego co filtruję:

socialfixer2

Po kilku kliknięciach i wpisaniu (nie)interesujących mnie słów kluczowych, treści publikowane przez dowolnego użytkownika będą ukrywane. Kompletnie, tak że nie ma po nich śladu, lub tak jak u mnie – wyświetlając wiadomość o ukryciu posta:

socialfixer3

Dwa posty zostały ukryte ponieważ bezbłędnie wyłapał je filtr. Oczywiście możemy go przeczytać jeśli bardzo chcemy: socialfixer4

Reasumując, Social Fixer jest moim aniołem stróżem, którego jedynym zadaniem jest chronić mnie przed zalewem treści, które niczego nie wnoszą, a jedynie negatywnie wpływają na radość jaką – z założenia – powinna przynosić nam lektura treści publikowanych przez naszych znajomych i przyjaciół.

Polecam!

 

(Full disclosure: Na tym blogu możecie znaleźć archiwalne treści, które mogłyby zostać wyłapane przez moje filtry – szczególnie w tekstach „Czy jestem zakutym łbem?” i „Poszli won! (wpis o uchodźcach)„. Jednak bardziej niż danej problematyki są one komentarzem do relacji i napięć społecznych jakie tworzą się w naszym otoczeniu. Nie ma i nie będzie tu jednak jako takiej kategorii „Polityka„. Szczerze wierzę, że poradzimy sobie niezależnie od tego jakimi ustawami potraktuje nas dana partia. „Coco Jumbo i do przodu – to moje hasło!” 🙂 )